W Białymstoku są teraz trzy miejskie spółki komunikacyjne, tworzące jeden system komunikacji publicznej. Połączenia trzech spółek w jedną chce stowarzyszenie Miasto Mieszkańców. Argument? Oczywiście oszczędności.

Komunalne Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej, Komunalne Przedsiębiorstwo Komunikacyjne i Komunalny Zakład Komunikacyjny. Te trzy spółki tworzą jeden system komunikacji publicznej w Białymstoku. Połączenia trzech miejskich spółek w jedną chce stowarzyszenie Miasto Mieszkańców, które już zbiera w tej sprawie podpisy białostoczan. – Zasadność jest taka, że trzy zarządy samych spółek kosztują więcej niż zarząd jednej spółki, to już jest kwestia finansowa. Druga rzecz - jedna spółka jest silniejsza niż trzy małe podmioty – przekonuje Bogusław Koniuch ze stowarzyszenia Miasto Mieszkańców.

Ponad cztery miliony czterysta dwadzieścia dwa tysiące złotych - tyle w 2013 roku wydano na utrzymanie pracowników administracyjnych trzech spółek komunikacyjnych. Białostocki magistrat, który je nadzoruje uważa, że trzy spółki to większa konkurencyjność, a oszczędności szuka gdzie indziej. – Na szesnastu milionach kilometrów, przejeżdżanych przez autobusy tych spółek, w Białymstoku płacimy średnio o złotówkę mniej na każdym z tych kilometrów w ciągu roku. To są konkretne pieniądze – podkreśla Urszula Boublej z Urzędu Miejskiego w Białymstoku.

Jeżeli stowarzyszenie Miasto Mieszkańców zbierze tysiąc podpisów pod swoją inicjatywą, sprawa połączenia spółek trafi pod obrady rady miasta. Wtedy o połączeniu KPKM, KPK i KZK wypowiedzą się miejscy radni. Już dziś wiadomo, że kluby w tej sprawie są podzielone. Najbardziej negatywnie do połączenia spółek podchodzi Zbigniew Nikitorowicz z Platformy Obywatelskiej: – Każda z tych spółek realizowała projekty unijne, związane czy to z zakupem autobusów, czy budową zajezdni czy warsztatów samochodowych i w prawie unijnym jest coś takiego jak trwałość projektu. Jeżeli te spółki zostaną zlikwidowane, to wtedy być może trzeba będzie zwracać pieniądze.

Według Marcina Szczudło radnego z klubu Tadeusza Truskolaskiego za tym, by zostały trzy spółki komunikacyjne przemawia konkurencyjność ofert i już poczynione oszczędności. – Oszczędności cały czas szukamy, bo zarządy w spółkach zostały ograniczone i członkowie rad nadzorczych, które są w tych spółkach - o pięćdziesiąt procent obniżone zostały ich wynagrodzenia – mówi Marcin Szczudło, radny klubu Tadeusza Truskolaskiego. Ale karty, w sprawie ewentualnego połączenia miejskich spółek komunikacyjnych, rozdaje mające większość w radzie miasta Prawo i Sprawiedliwość. Mariusz Gromko z PiS proponuje jeszcze inne rozwiązanie tego problemu. – Rozważaliśmy redukcje spółek z trzech na dwie, być może takie przejście byłoby łagodniejsze i nie stwarzałoby zagrożenia w perturbacjach obsługi mieszkańców przez komunikację miejską – mówi Mariusz Gromko, radny Prawa i Sprawiedliwości.

Jak mówi Zbigniew Sulewski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha, najlepszym rozwiązaniem byłoby sprywatyzowanie wszystkich spółek. To rozwiązanie optymalne, ale mało prawdopodobne - dodaje. A skoro są szanse na połączenie trzech komunikacyjnych spółek w jedną, byłby to krok we właściwym kierunku. – Prawdopodobnie spowodowałoby to ograniczenie kosztów ,bo myślę, że byłoby mniej stanowisk wysoko opłacanych, po prostu tak zwane koszty zarządu byłyby zapewne niższe – ocenia Zbigniew Sulewski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha. Stowarzyszenie Miasto Mieszkańców chce złożyć swój projekt uchwały obywatelskiej jeszcze w tym roku.