To projekt wyjątkowo udany. Przez ponad rok studenci kilku wydziałów Uniwersytetu w Białymstoku odbywali trzymiesięczne staże w firmach i instytucjach. Jedna piąta z nich znalazła tam stałe zatrudnienie. Ci, którym to się nie udało, też są zadowoleni. Dzięki takiej praktyce ich notowania na rynku pracy znacząco wzrosły.

Spośród niemal trzystu studentów, którzy wzięli udział w projekcie, zatrudnienie znalazło czterdzieści osób. Najłatwiej było je zdobyć informatykom. Sami studenci dobrze oceniają projekt "Czas na staż" bez względu na to, czy w ich przypadku zaowocował etatem, czy nie. - Dzięki takim programom student może nabrać doświadczenia, praktyki i już wchodzić w rynek pracy z pewnym doświadczeniem - mówi Marcin Choiński, student fizyki medycznej.

Jedną z firm, która przyjęła do siebie studentów na trzymiesięczny staż, jest spółka Wodociągi Białostockie. Studenci ochrony środowiska poznawali tam pracę referentów do spraw środowiska, chemicy trafili do laboratorium. Korzyść - obopólna.   - My mamy możliwość obserwacji stażystów w czasie pracy, możemy ocenić ich pracę i to punktuje dla nas, że możemy pozyskać wartościowego pracownika - przyznaje Ewa Korzonek z Wodociągów Białostockich.

To pierwszy taki projekt. Zdaniem autorów - warto pomyśleć o kolejnych. - One dają pewien element praktyczności w tym czego uczymy i możliwość wykorzystania studentów swojej wiedzy w rzeczywistej gospodarce, w rzeczywistym procesie twórczym - powiedział prof. Robert Ciborowski z Uniwersytetu w Białymstoku.

Uczelnia  zorganizowała projekt dzięki pieniądzom z Europejskiego Funduszu Społecznego.  Podczas stażu każdy ze studentów otrzymywał miesięcznie tysiąc osiemset złotych. Doświadczenie zdobywali w ten sposób studenci czterech wydziałów Uniwersytetu w Białymstoku: Biologiczno-Chemicznego, Ekonomii i Zarządzania, Matematyki i Informatyki oraz Fizyki.  

Wszyscy zgodnie twierdzą, że takie projekty jak "Czas na staż" to jeden z najlepszych sposobów na ograniczenie produkcji bezrobotnych przez wyższe uczelnie. Na razie jest ich za mało by mogły znacząco wpłynąć na poziom zatrudnienia młodych ludzi w Polsce ale może z czasem to się zmieni.