Dwa tysiące kur - niosek, przekaże podlaskim rodzinom Stowarzyszenie Pomocy Rodzinie Droga. Hodowla kur ma pomóc w nauce odpowiedzialności i otworzyć furtkę do usamodzielnienia się ludzi w trudnej sytuacji życiowej.

W Zabłudowie - na dobry początek, dwanaście rodzin, wskazanych przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.  - Każda osoba otrzymuje także koguty z tymi kurami. Tak, że ta pomoc może się rozmnażać, a nie zamyka się w takiej jednorazowej akcji - mówi o. Edward Konkol ze Stowarzyszenia Pomocy Rodzinie Droga.

 - Ludzie uczą się zajmować czymś, kimś, czyli dajemy nie rybę, ale wędkę, żeby złowili tę rybę - dodaje Adam Tomanek, burmistrz Zabłudowa.

W ciągu tygodnia kury trafią do stu pięćdziesięciu gospodarstw w dwudziestu dwóch gminach. Wszystko - dzięki pieniądzom przekazanym do Stowarzyszenia Droga z jednego procenta podatku.

Biały kogut i dziesięć kur - trafiły do rodziny Suchowierskich z Zabłudowa.  Kurnik jest na razie prowizoryczny, bo to pierwsze kury, które będą tu hodować. Za to radość - jak z najlepszego prezentu.

Warunki, w jakich żyją pan Daniel z żoną i dwójką dzieci - pozostawiają wiele do życzenia. Niewielkie podwórko, zniszczony dom, w czwórkę żyją na dwunastu metrach kwadratowych. Łatwo nie jest, nie ma pieniędzy na remont - bo nie ma stałej pracy, a dzieci codziennie dojeżdżają do szkoły w Rafałówce, osiem kilometrów od Zabłudowa.

Jedna kura jest warta kilkanaście złotych. Wszystkie, które dziś dostali, to około stu pięćdziesięciu złotych. Ale tego wsparcia - pan Daniel nie przelicza na złotówki.  - To nie ma znaczenia. Bo to jednak i radocha dla dzieci, i trochę edukacji będzie z tego zwierzęcia - przyznaje Daniel Suchowierski.