Najważniejsza impreza hodowlana w regionie. Tak o Aukcji Młodych Ogierów Zimnokrwistych mówią organizatorzy - przedstawiciele Wojewódzkiego Związku Hodowców Koni. Impreza odbywa się po raz pięćdziesiąty siódmy, tym razem w Janowie koło Sokółki.

Champion wśród koni zimnokrwistych rasy sokólskiej jest własnością Kazimierza Brzozowskiego z miejscowości Jabłoń Jankowa w powiecie wysokomazowieckim. Championką była też jego matka. Właściciel, pasję do hodowli koni odziedziczył po ojcu. – Jak się żonę lubi tak i konia, za ich charakter. Koń żeby umiał mówić to by to samo powiedział, co człowiek – uważa Kazimierz Brzozowski.

W Janowie można było zobaczyć pięćdziesiąt dwuletnich ogierów, dwadzieścia cztery rasy sokólskiej i dwadzieścia sześć rasy polskiej zimnokrwistej. Ocena komisji to nie tylko satysfakcja dla właściciela. Podlasie słynie z koni zimnokrwistych i aukcja przyciąga co roku hodowców z całej Polski, a nierzadko też zza granicy. Od tego, ile punktów ogier zdobędzie, zależy jego cena. – Oceniamy dziewięć cech to jest typ, głowa, głowa z szyją, kłoda, nogi przednie, tylne, ruch w stępie, kłusie i wygląd ogólny – wyjaśnia Jerzy Gawarecki, przewodniczący komisji oceny koni.

Ceny ogierów w tej chwili na aukcji, te które tu stoją na hali dziesięć tysięcy, za te bardzo dobre dwanaście, trzynaście – informuje Marek Niewiński z Wojewódzkiego Związku Hodowców Koni w Białymstoku. Najlepsze konie mimo wyższej ceny, szybko znajdują nowych właścicieli. Zostają reproduktorami, ich zajęcie to dbanie o czystość własnej rasy. Większość koni zimnokrwistych, z powodu masywnej budowy, trafia jednak do znacznie cięższej pracy.

Aukcja Młodych Ogierów Zimnokrwistych odbywa się na Podlasiu raz w roku. Tym razem gospodarzem był Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Janowie. – Chcemy, żeby ten koń zimnokrwisty sokólski był promowany w powiecie sokólskim i w mojej szkole także – mówi Bogusław Zarzecki, dyrektor szkoły. Promocja może się przydać. W tej chwili w województwie podlaskim konie zimnokrwiste hoduje mniej więcej sześćset osób. Jeszcze kilka lat temu hodowców było około tysiąca. Ci, którzy nie porzucają tego zajęcia to pasjonaci. Niewielu utrzymuje się wyłącznie z hodowli.

(mc, js)
za: Obiektyw TVP Białystok