Do Ciechanowca zjechali dziś miłośnicy powożenia zaprzęgami konnymi. Na dziewiąte podlaskie zawody przyjechali amatorzy i zawodowcy, przywieźli konie zimnokrwiste i gorącokrwiste. Powożenie jest jedną z najstarszych konkurencji jeździeckich.

Jak mówi Leszek Kostro ze wsi Lubowicz Kąty - Konie mają mieć charakter i powożący musi mieć charakter. Ja zaczynałem trzymać za lejce u dziadka na kolanach, jak nie chodziłem i nie mówiłem. Dziś pan Leszek wie co mówi. Konia z rzędem temu, kto w Ciechanowcu będzie lepszy od niego - już cztery razy wygrywał w klasie amatorów.

Powożenie to ich pasja. Jak mówi Tomasz Gawrysiuk ze wsi Miłkowice Paszki - To są godziny spędzone razem z koniem, rozmowa z koniem, no i jazda. Trzeba godzin wyjeździć, żeby te konie dopasować do siebie, żeby one rozumiały mnie, a ja konie.

Konie pędzą po parkurze, bo taką nazwę nosi plac konkursowy w jeździectwie. Jak mówi Jerzy Grzela z Działdowa - Ważny jest skręt koni, żeby równo razem skręcały - w lewo, w prawo - nie rozbiegały się tylko szły prosto.

Powożącemu towarzyszy luzak, który nawiguje na trasie, a na zakrętach balansem ciała - ułatwia skręt i pokonanie przeszkody. Jak powiedział Wojciech Ganowicz, sędzia główny zawodów, z Polskiego Związku Hodowców Koni - W naszej nomenklaturze jeździeckiej my nazywamy to kegle z niemieckiego. To są takie plastikowe słupki, na których leżą piłeczki i te piłeczki jeżeli spadną to jest to zrzutka, jest to błąd. A że i szlachetny koń niekiedy się potknie naliczane są punkty karne - także za ominięcie przeszkody czy cofnięcie się przed nią zaprzęgu.

Amatorskie wozy to często stare tradycyjne dorożki. Te używane przez zawodowców to typowe konstrukcje sportowe. Jak mówi Tomasz Miliszkiewicz, gospodarz i uczestnik zawodów z Jeździeckiego Klubu Sportowego Gepard - Tak jak samochód może kosztować pół miliona czy 20 tysięcy, albo jeszcze są różne różnice. To jest dość kosztowny sport, ale no trzeba mieć po prostu zamiłowanie do tego.

Dla uczestników zawodów to nie pies, a koń jest najlepszym przyjacielem. Jak mówi Józef Krynicki ze wsi Łępice - Do orania, do siania, do wozu, do kościoła, na jarmark, do wesela.

Jest duża szansa, że za rok dziesiąte już podlaskie zawody w powożeniu zaprzęgami konnymi zyskają rangę ogólnopolskich.

(mk)
za: Obiektyw TVP Białystok